Architekt z wyobraźnią z Lublina. Realizuję nietypowe zamówienia.

Chleb żytni z własnego wypieku

Przesunąłem granicę samowystarczalności. Chleb żytni na zakwasie nie tylko z własnego wypieku ale też z własnej mąki i własnego zakwasu.

Pierwsze primo: zakwas

Żeby upiec chleb na zakwasie potrzebny jest zakwas. Pierwsza próba nastawienia zakwasu skończyła się niepowodzeniem. Było zimno. Postanowiłem podgrzewać zakwas w łaźni wodnej grzałką podłączoną z termostatem fotograficznym, który służył mi do wywoływania zdjęć. Zaczęło się dobrze. Niestety którejś nocy termostat uległ awarii i zakwas się ugotował. Zrobiła się z niego klucha. Pomimo niepowodzenia miałem szczęście. Zdążyłem wyłączyć grzałkę zanim mogło dojść do pożaru. Musiałem zacząć od nowa. Tym razem wszystko poszło dobrze i po tygodniu zakwas żytni był gotowy.

Drugie primo: zaczyn

Jak już jest zakwas można nastawić zaczyn. Do mąki należy dodać zakwas dolać wody i już. Teraz trzeba poczekać kilka godzin aż podrośnie.

Trzecie primo: dodatki

Trzeba pamiętać o namoczeniu dodatków do ciasta, które tego wymagają np. siemię, orzechy.

Teraz można już piec chleb żytni.

Przepisów i składników nie podaję bo w internecie można ich znaleźć wiele. Do chleba podszedłem twórczo. Zrobiłem go po swojemu. Najpierw poczytałem. Potem uprościłem i upiekłem. Wyszedł. Pierwszy chleb był trochę zakalcowaty. Było chłodno więc nie bardzo chciał rosnąć a że nie chciałem, żeby był bardzo kwaśny upiekłem go za wcześnie. Pięknie za to pachniał. Nie mam wagi więc za każdym razem robię chleb na oko i dodaję do ciasta różne dodatki. Bardzo odpowiada mi prostota wykonania.
Chleb żytni jest szczególnie przydatny w podróżach z dala od sklepów. Wytrzyma dłuższy czas zachowując świeżość i smak. 

Oto kilka wypieków chleba żytniego:

Chleb żytni z otrębami:

Chleb żytni z czarnuszką:

Chleb żytni z kminkiem:

Chleb żytni ze słonecznikiem

Chleb żytni z siemieniem lnianym

Chleb żytni z orzechami

Chleb żytni z żurawiną i daktylami

Projekt wypieku własnego chleba żytniego jest częścią projektu własnej mąki żytniej (zobacz więcej) i młynka żarnowego zbożowego (zobacz więcej).

PS. Od razu wyjaśniam językoznawcom którzy powiedzą, że nie ma czegoś takiego jak pierwsze primo, drugie … itd. To prawda. Ale występuje w filmie „Wolna sobota” i u mnie też.